Nadchodzące Święta nie będą spokojne dla wielu Brytyjczyków. Nie chodzi wcale o zapowiedź nadejścia jakiejś katastrofy, choć to co ma nastąpić po 1 stycznia zdaniem wielu zasługuje na takie miano. Otóż, od Nowego Roku brytyjski rynek pracy staje otworem przed obywatelami Bułgarii i Rumunii…

Analitycy z brytyjskiego Instytutu Badań Polityki Socjalnej (IPPR) wezwali władze do wdrożenia praktycznych rozwiązań mających ochronić stabilność publicznych finansów przed turbulencjami związanymi z napływem wewnątrzunijnych imigrantów z Rumunii i Bułgarii. Zalecenia IPPR sprowadzają się głównie do zwiększenia funduszy na wsparcie sektora wynajmu mieszkań, szkolnictwo i policję. Zdaniem fachowców z IPPR, spodziewaną falę imigracji zarobkowej nie należy traktować w kategoriach zagrożenia lecz szansy. Przykładem ma być poprzednia wielka imigracja rozpoczęta w 2004 roku po wejściu do UE krajów z Europy Środkowo−Wschodniej. Potencjał, który tkwił w tamtej imigracji został zdaniem IPPR wykorzystany z pożytkiem dla brytyjskiej gospodarki.

Mając powyższe na uwadze analitycy z IPPR krytykują rząd za uleganie panice i przygotowywanie rozwiązań doraźnych, które powstają w cyt. „atmosferze strachu i uprzedzeń”. Szczególnie krytykowany jest−przygotowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych−projekt zakładający wprowadzenie ograniczeń ilościowych w odniesieniu do imigrantów oraz zaostrzenie zasad przyznawania świadczeń społecznych dla tej grupy.

Z ostatnich doniesień wynika jednakże, że propozycja ograniczenia ilości imigrantów do 75 tysięcy osób rocznie nie zyskała aprobaty rządu, aczkolwiek Theresa May−szefowa brytyjskiego MSW nie wykluczyła wprowadzenia takich ograniczeń w przyszłości.

Cała sprawa jak na dłoni pokazuje także podziały w brytyjskiej koalicji rządowej tworzonej przez Partię Konserwatywną i liberałów. Ci pierwsi oskarżani są o uleganie antyeuropejskim nastrojom w obawie przed utratą prawicowego elektoratu, który coraz liczniej wspiera skrajnie antyunijną partię UKIP. UKIP opowiada się za powrotem do idei izolacjonizmu i nawołuje wprost do wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Tak czy inaczej, Wyspy Brytyjskie muszą przygotować się w 2014 roku do przyjęcia kolejnych dziesiątek tysięcy imigrantów. To czy osoby te będą stanowić obciążenie czy też szansę dla brytyjskiej gospodarki w dużej mierze zależy od tego jak sami Brytyjczycy przygotują się na to wydarzenie.

 

Źródło: http://www.bbc.co.uk/news/uk-politics-25489351