Internetowy gigant nie ma lekkiego życia na rynku europejskim. Jego poczynaniom bacznie przygląda się bowiem Komisja Europejska (KE), która co jakiś czas ma zastrzeżenia do działalności Google. Prowadzone przez nią długoterminowe dochodzenie ma na celu zweryfikowanie obaw dotyczących nadużywania przez firmę z Mountain View dominującej pozycji na europejskim rynku wyszukiwarek. Właśnie poinformowano, iż KE domaga się kolejnych ustępstw odnośnie tego, w jaki sposób wyświetlane są wyniki wyszukiwań.

Postępowanie w sprawie Google jest prowadzone od 2010 roku, kiedy to pojawiły się pierwsze skargi od jego europejskich rywali, m.in. właściciela brytyjskiej porównywarki cenowej Foundem. Zwracano w nich uwagę na sposób, w jaki najpopularniejsza wyszukiwarka świata wyświetla wyniki dla zapytań. Zdaniem skarżących, jest on niezgodny z zasadami polityki konkurencji UE, gdyż za bardzo eksponuje serwisy Google. Według doniesień BBC, komisarz ds. konkurencji Joaquin Almunia rozważa również wszczęcie śledztwa w sprawie systemu operacyjnego Android.

W lutym tego roku uzgodniono warunki ugody między KE i Google. Firma zgodziła się zarezerwować miejsce w górnej części europejskich stron z wynikami wyszukiwań dla konkurentów, którzy mogliby je wykupić w drodze licytacji. A to wygenerowałoby ponad 300 mln euro dodatkowego dochodu dla Google, co oczywiście nie podoba się rywalom. Według nich rozwiązanie problemu jest proste – gigant powinien stosować ten sam algorytm dla wszystkich stron, a nie premiować własne.

Na łamach firmowego bloga Eric Schmidt oświadczył, że zarzuty konkurencji nie mają poparcia w faktach. Zauważył również, iż wypełnienie postulatów rywali oznaczałoby cofnięcie się do czasów, kiedy wyszukiwarka wyświetlała wyłącznie 10 niezróżnicowanych rezultatów. Podkreślił, że Google stara się, aby poszukujący informacji otrzymywali wyniki dokładnie odpowiadające na ich zapytania, gdyż jest to znacznie szybsze i mniej uciążliwe. Zapewnił jednak, że firma będzie kontynuowała współpracę z KE, w celu znalezienia rozwiązania dla spornych kwestii. Jeśli to się nie uda, Google będzie musiało zapłacić wysoką grzywnę.