Mogłoby się wydawać, ze wielkie koncerny o wiele łatwiej znoszą rynkowe zawirowania niż małe firmy, które nie posiadają ogromnych zapasów gotówki, aby przetrwać trudne czasy. Atutem wielkich firm wydaje się także fakt, iż ze względu na duże zatrudnienie, mogą liczyć na o wiele większe wsparcie czynników politycznych. Ich potencjalny upadek pociągnąłby bowiem za sobą groźne skutki społeczne. Okazuje się, że powyższe stwierdzenia niekoniecznie muszą odpowiadać prawdzie, a najlepszym przykładem są obecne kłopoty znanego producenta silników firmy Rolls–Royce.

Prezes Rolls–Royce Warren East, który objął swoje stanowisko w lipcu bieżącego roku zapowiedział daleko idącą restrukturyzację firmy, która ma polegać na uproszczeniu struktury organizacyjnej, redukcji kosztów stałych i usprawnieniu zarządzania. Docelowo zmiany te mają przynieść oszczędności w kwocie od 150 do 200 milionów funtów. Jak powiedział Warren East cyt. „jako firma stajemy w obliczu bezprecedensowych zmian, które w krótkiej perspektywie będą bardziej bolesne, niż zakładaliśmy, ale za to dają nadzieję na powrót firmy na ścieżkę wzrostu w perspektywie dłuższej”. Słowa East’a odnoszą się bezpośrednio do wyników niedawno przeprowadzonego audytu wewnętrznego. Na tej podstawie ogłoszono, iż w skali całego koncernu pracę straci 3600 osób, z czego znaczna część 2–tysięcznego personelu kierowniczego.

Kłopoty Rolls–Royce związane są z kilkoma czynnikami. Po pierwsze, znaczna część dochodów firmy generowana była dzięki remontom i bieżącej obsłudze technicznej silników lotniczych. Jednakże w ostatnich latach, linie lotnicze masowo zaczęły odmładzać swoje floty samolotów i o ile popyt na nowe silniki utrzymuje się na stałym poziomie, to dramatycznie spadła ilość remontów i obsług technicznych silników starszych generacji. Zmalały także przychody ze sprzedaży części zamiennych. Po drugie, niskie ceny ropy naftowej spowodowały mniejszą aktywność kompanii naftowych wydobywających ropę naftową spod dna morskiego. W związku z powyższym spadło także zapotrzebowanie na specjalistyczne silniki wykorzystywane na platformach wiertniczych, których głównym producentem jest właśnie Rolls–Royce. Oba powyższe czynniki spowodowały, ze w ciągu ostatnich dwóch lat koncern aż pięciokrotnie ostrzegał inwestorów o możliwości obniżenia swoich zysków. Ostatnie takie ostrzeżenie pojawiło się na początku tego miesiąca i od tego czasu wartość akcji firmy na londyńskiej giełdzie spadła aż o 15%.

Plan naprawczy zaproponowany przez nowego szefa Rolls–Royce jest w ocenie komentatorów ambitny. Oznaczać to będzie jednak ostre i bolesne decyzje związane głównie ze zwolnieniami personelu.