Zdobycie medalu olimpijskiego jest marzeniem większości sportowców. Niektórym udaje się je spełnić, inni kończą kariery bez cennego krążka. Miejsce na olimpijskim podium przekłada się również na pieniądze, w tym umowy sponsorskie podpisywane z najlepszymi sportowcami. Okazuje się jednak, że zdobycie medalu może mieć również skutek odwrotny, o czym przekonał się ostatnio amerykański pływak, dwunastokrotny medalista IO Ryan Lochte. Jak do tego doszło? Lochte, wraz ze swoimi trzema kolegami z reprezentacji, postanowił uczcić dobry występ na olimpiadzie w Rio de Janeiro. Panowie świętowali tak hucznie, że narozrabiali w drodze powrotnej do wioski olimpijskiej.

Policja została wezwana do awanturujących się pływaków na jedną ze stacji benzynowych. Sportowcy zostali tam zatrzymani przez ochronę, gdyż nie chcieli pokryć kosztów naprawy dokonanych zniszczeń. W ramach składanych wyjaśnień Lochte zeznał, że on i jego koledzy zostali obrabowani przez policjantów przebierańców. Okazało się jednak, że nic takiego nie miało miejsca. Sportowiec został więc oskarżony o składanie fałszywych zeznań. Lochte odpierał zarzuty, mimo mocnych dowodów świadczących przeciwko jego wersji zdarzeń, m.in. nagrań z kamery przemysłowej. Ostatecznie oświadczył, że „wyjaśnienia składał będąc pod wpływem alkoholu i mógł nieco przesadzić opowiadając szczegóły zdarzenia”. Zachowanie sportowca spotkało się z napiętnowaniem ze strony amerykańskich mediów i opinii publicznej. Jak łatwo było przewidzieć, niezadowoleni byli również sponsorzy pływaka. Cztery firmy – Speedo, Ralph Lauren, Syneron-Candela i Airweave – zadecydowały o zakończeniu z nim współpracy.

Jak donosi BBC, w wydanym oświadczeniu Speedo poinformowało, iż docenia osiągnięcia Ryana Lochte i ma nadzieję, że wyciągnie on lekcję ze swoich ostatnich doświadczeń. Jednocześnie firma oświadczyła, że nie może przejść do porządku dziennego nad zachowaniem, które jest sprzeczne z wartościami wyznawanymi przez markę. Z kolei Ralph Lauren usunął ze swojej strony niektóre zdjęcia, na których widniał Lochte i poinformował, że umowa sponsorska z pływakiem została zawarta tylko na czas olimpiady w Rio de Janeiro i nie będzie przedłużona. Natomiast firma Syneron-Candela oświadczyła, że „wymaga zachowania wysokich standardów od pracowników i tego samego oczekuje od swoich partnerów biznesowych”.

Współpraca pływaka ze Speedo trwała 10 lat, a wartość kontraktu nie została nigdy ujawniona. Wiadomo jednak, że Lochte całkiem nieźle zarabiał na swoich umowach ze sponsorami. Magazyn Forbes obliczył, że w 2012 roku, kiedy miała miejsce olimpiada w Londynie, dochody sportowca z tego tytułu wyniosły około 2 mln dolarów. Wtedy jednak Lochte osiągał lepsze wyniki na pływalni. Mimo gorszej postawy w Rio, mógł on zarobić na kontraktach sponsorskich między 1 a 2 mln dolarów. Pomocną dłoń do pływaka w opałach wyciągnęła firma Pine Bros, która pod koniec sierpnia podpisała z nim umowę na promowanie swoich produktów.