Coraz więcej współczesnych społeczeństw zaczyna troszczyć się o środowisko naturalne. Przejawem takiej postawy są m.in. zyskujące na popularności trendy związane ze zrównoważoną konsumpcją czy ekologią. Powody do zmartwień stanowią z kolei zanieczyszczenia wód, gruntu czy powietrza, ale także stan światowej fauny. W opublikowanym właśnie raporcie „Living Planet”, przygotowanym przez World Wide Fund for Nature’s Living (WWF) poinformowano, że populacja zwierząt zmniejszyła w ciągu ostatnich 40 lat o… połowę. Winę za taki stan rzeczy ponosi w dużej mierze człowiek i jego nieumiarkowane korzystanie z darów Ziemi.

Według aktywistów z WWF, dramatyczny spadek liczby gatunków zwierząt może kosztować społeczność świata ogromne, liczone w miliardach dolarów, straty gospodarcze. Jak informuje CNN, jeśli ludzie chcieliby utrzymać swoje aktualne tempo konsumpcji, potrzebne byłoby im… półtorej takiej planety jak Ziemia. Wydawany w dwuletnim cyklu raport, przygotowywany jest w oparciu o bazy danych WWF, obejmujące około 3000 gatunków zwierząt. Opublikowane wskaźniki są niepokojące – w latach 1970 – 2010, populacja fauny zmniejszyła się o 52%, czyli o 22% więcej, niż przewidywano.

Na całym świecie ludzie zabijają zbyt wiele zwierząt i niszczą ich naturalne siedliska. Naukowcy z Zoological Society of London przyjrzeli się zmianom w populacjach ponad 3000 gatunków ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb, obserwując ponad 10.000 różnych populacji. Największy spadek odnotowano wśród zwierząt żyjących w rzekach, jeziorach i na terenach podmokłych – w ciągu zaledwie 40 lat zniknęło aż 76% fauny słodkowodnej. Populacje gatunków morskich oraz żyjących na lądzie zmniejszyły się o 39%. Zdaniem specjalistów z WWF, największym zagrożeniem dla ludzkości jest wyginięcie 63% gatunków żyjących w tropikach. W Ameryce Środkowej i Południowej odnotowano najbardziej dramatyczny spadek w liczebności fauny – aż 83%.

Łatwo się domyślić, że w długim okresie problemy świata zwierząt odbiją się na życiu ludzi. Szef WWF Marco Lambertini podkreślił, iż „ochrona przyrody to nie luksus, ale, dla wielu najbiedniejszych ludzi na świecie, jest to ostatnia deska ratunku”. Według jego szacunków, do 2050 roku zagrożenia związane wyłącznie z wymieraniem fauny oceanów spowodują straty ekonomiczne rzędu 428 miliardów dolarów, o obniżeniu bezpieczeństwa żywnościowego i spadku liczby miejsc pracy nie wspominając. Jeśli dla niektórych ludzi nie liczy się dobro i bezpieczeństwo zwierząt, powinni pomyśleć o tym, że przyszłość ich dzieci, wnuków i prawnuków – czy tego chcą, czy nie – jest nierozerwalnie związana z przyszłością przyrody.