Jeden z największych koszykarzy wszechczasów, Kobe Bryant, przeszedł w tym roku na sportową emeryturę. Nie oznacza to jednak, że będzie teraz wyłącznie odpoczywał i korzystał ze swojego dość pokaźnego majątku. Wręcz przeciwnie, były koszykarz znalazł sobie nowe zajęcie. Wraz ze swoim partnerem biznesowym, inwestorem Jeffem Stibelem powołał do życia fundusz inwestycyjny o wartości 100 mln dolarów. Co skłoniło byłego kapitana Los Angeles Lakers do takiego ruchu?

Jak informuje BBC Bryant uważa, iż ma talent do identyfikowania obiecujących przedsiębiorców. Partnerzy mają nadzieję, że uda im się przyciągnąć do ich inicjatywy firmy z dużymi możliwościami rozwoju. Fundusz „Bryant Stibel” zamierza inwestować w przedsiębiorstwa związane z nowymi technologiami, mediami i danymi. To pierwsze formalne wspólne przedsięwzięcie Bryanta i Stibela, choć panowie współpracowali już wcześniej.

Od 2013 roku zainwestowali w 15 firm, m.in. sportową witrynę internetową The Players Tribune, projektanta gier wideo Scopely i świadczące usługi prawne LegalZoom. Kobe Bryant jako koszykarz znany był ze swojej silnej etyki pracy. W wywiadzie dla Wall Street Journal powiedział, że podobne umiejętności są potrzebne w sporcie i w rozwijaniu działalności biznesowej. Chodzi o wewnętrzne przekonanie, że wytrwa się niezależnie od przeszkód, wiarę oraz miłość do tego, co się robi.

Fundusz ma funkcjonować przez kilka lat i inwestować w te organizacje, dla których udzielone wsparcie biznesowe stanowić będzie wartość dodaną. Kobe Bryant nie jest pierwszym sportowcem, który wszedł w świat inwestycji. Coraz większa liczba gwiazd sportu i emerytowanych zawodników inwestuje w fundusze venture capital i start-up’y. Należą do nich chociażby koszykarz Shaquille O’Neal oraz piłkarze David Beckham i Thierry Henry.